18 lutego 2015

dobre,bo łódzkie

dobre, bo łódzkie
<źródło>
Co lubię w moim mieście? A co tu jest do lubienia, pewnie spytają niektórzy. Im na przekór powiem, że jest kilka takich "rzeczy". Ot, choćby Akacjowa Aleja, przy której mieszkam. Zwykle zawiadamia mnie, że już nadchodzi czas błogiego lenistwa i zakwita jak szalona. Albo Zdrowy Park, do którego mogę się wybrać zawsze, kiedy najdzie mnie ochota (najlepiej rowerem, wszak zbudowano do niego piękną trasę dla jednośladów). 
W ramach wspierania lokalnego patriotyzmu postanowiłam jednak, że przyjrzę się naszym "towarom eksportowym" i wybiorę te, które szczególnie przypadły mi do gustu. Na tej jedynej, mocno subiektywnej, liście łódzkich przebojów znalazły się w ten sposób inicjatywy różne (trochę od sasa do lasa, ale trudno). I wiecie co, myślę, że to wspaniale, bo region jest wbrew pozorom barwny i kreatywny. Zapraszam więc na wycieczkę. W łódzkie klimaty.

Numerem jeden jest dla mnie "Power of trinity". Zespół. Kto nie zna, niech żałuje. Połączenie pozytywnego grania z jasnym przekazem. Dlaczego są mi bliscy? To długa, choć niezbyt skomplikowana historia. Pamiętam jakby to było dziś. Chłopaki właśnie wydali swoją debiutancką płytę ("11"), a ja zaczynałam moją belfrowską przygodę. Podekscytowana przemierzałam drogę do, nie bójmy się tego powiedzieć, wymarzonej pracy, a w uchu brzęczało: <Chodź ze mną> . Wiele się od tego czasu zmieniło, ale upodobania  muzyczne i sentyment zostały (żeby była jasność, prace też nadal lubię, hehe).

Drugi w kolejności znajdzie się niejaki Andrzej Sapkowski (jak, być może pamiętacie, nazywany również <starym dziadem> ). Nawet jeśli uważacie, że literatura fantasy nie jest dla Was, znacie to nazwisko. Potraficie powiedzieć dwa zdania o sztandarowej, choć nie jedynej postaci ojca wiedźmińskiej braci. I chwała mu za to. Poza tym, tu ukłon w stronę wiernych graczy, gdyby nie rzeczony fantasta, nie pogralibyście w "Wiedźmina", oj nie pograli, hehe. A i ja ostatnio staram się zrewidować swoje wcześniejsze poglądy i do twórczości pana Andrzeja zaglądam. A niech tam. Tyle mam w związku z tym wspomnień, ech.
dobre, bo łódzkie
<źródło>

Trzecie miejsce znów muzyczne. "Coma" i Piotr Rogucki. Nie obraźcie się, ale tego gentlemana  wolę słuchać niż oglądać (teatralne gesty i wyrazista mimika nie robią na mnie najlepszego wrażenia, ech). Niewątpliwie największe wrażenie zrobił na mnie ich debiutanckie album (no trudno, jestem dinozaurem, hehe), który pojawił się nieco tylko wcześniej od "11" POT. Kultowe wtedy <Spadam> śpiewane pod wielka Woodstockową sceną już chyba zawsze będzie tkwić w mojej pamięci.

Czwarte na liście są murale, a jakże. Codziennie mam okazję oglądać tę uliczną sztukę zafundowana nam przez Galerię Urban Forms. Kochani, stu lat wspaniałej działalności Wam życzę. Być może w końcu mieszkańcy tego miasta przestana narzekać, że jest szare i ponure :) Przecież wyróżnia się pod tym względem nie tylko w Polsce, ale i Europie (a zaryzykowałbym nawet pompatyczne stwierdzenie, ze w świecie, hehe).

Czwarty punkt łączy się nieco z piątym, bowiem moim ulubionym malowidłem jest "Babka z kurką" (tak je sobie roboczo nazwałam, hehe). Inspiracje stanowił tekst "W aeroplanie". Kto ma małe dzieci, ten wie, że autorem wierszyka jest Tuwim. Łodziak. Przedstawiać nie trzeba, wszak wszyscy znają.

I mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Manufakturę (w sensie miejsca spotkań i życia towarzyskiego, nie zakupów, hehe), OFF Piotrkowską (czy całą Piotrkowską, po prostu), Muzeum Kinematografii, Łódzką Filmówkę (z galerią sław i słynnymi schodami) Akademię Sztuk Pięknych (imienia przesławnego Strzemińskiego) oraz wiele innych. Tyle, że dla mnie nie tak istotnych (a może zwyczajnie nie wiedziałabym w jakiej kolejności dalsze punkty przytoczyć, poza tym są one jednak dość oczywiste, hehe).

Oportuniści wysuną na czoło: remonty. A ja Wam powiem: ale będzie pięknie, kiedy się skończą :) I na ty właśnie polega cała sprawa, aby widzieć, że nasza szklanka jest do połowy pełna, nie zaś do połowy pusta...
wasz belfer

UDOSTĘPNIJ TEN POST

1 komentarz :

  1. A ja jeszcze uwielbiam ubrania z miejscowych swalni. Choćby Monnari, Spectra czy inne. Większość szyje się w Łodzi czy okolicy. Cenowo podobne do tych z sieciówek a jakościowo lepsze. No i wspieramy nasz region

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.